Prasa Dzielnicowa Trójmiasta

Zosia i Kajto - Zapnij pasy

Gdańsk, Polska Filharmonia Bałtycka im. Chopina, ul. Ołowianka 1;
godz. 19.30

Warsztaty prawidłowego zapinania pasów, seminarium, konkursy

i Kabaret pod Wyrwigroszem

05 października br. „Mistrzowie w pasach” wraz z lokalną policją zadbają o mieszkańców, by „bezpiecznie chciało się żyć!” w Trójmieściu. Podczas wydarzenia w Gdańsku zaplanowano prezentacje poświęcone bezpieczeństwu pieszych oraz warsztaty PRAWIDŁOWEGO zapinania pasów i montażu fotelików dla dzieci w pojazdach w ramach kampanii społecznej „Mistrzowie w pasach”. Wydarzenie zakończy występ Kabaretu pod Wyrwigroszem.




Bezpiecznie - Chce się żyć! to cykliczny program prewencyjny Krajowego Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, z którym eksperci BRD od 11 lat jeżdżą po Polsce. Tym razem specjalnie jesienią opracowano akcję zarówno pod kątem niechronionych uczestników ruchu drogowego jak i podróżujących w pojazdach. Dla tych ostatnich eksperci kampanii „Lotos-Mistrzowie w pasach” przygotowali specjalne warsztaty i instruktaże oczywiście z konkursami i nagrodami. Trójmiasto jest bardzo ważne na mapie programów bezpieczeństwa w ruchu drogowym. To właśnie od Gdańska i Gdyni zaczęła się kampania społeczna w 2014 roku (wciąż kontynuowana), a w tym roku po raz czwarty Trójmiasto jest odwiedzane przez „Mistrzów w pasach”.




Ambasadorem kampanii jest czterokrotny Mistrz Polski w klasyfikacji generalnej Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski i dwukrotny Mistrz Europy – Kajetan Kajetanowicz.

Oprócz przesłania o zwiększeniu uwagi, opartego na prezentowanych aktualnych statystykach i zdarzeniach z regionu, zebranych przez lokalną policję, zaplanowano instruktaże praktycznych zachowań. Tym razem seminarium oscyluje wokół tematu: Bezpieczeństwo w ruchu drogowym jako problem społeczny i ekonomiczny

Biorąc pod uwagę fakt, iż liczba śmiertelnych ofiar wypadków drogowych wśród pieszych stanowi ⅓ ogółu zabitych problematyka związana z ich bezpieczeństwem stała się zagadnieniem wymagającym niezwykle istotnych poszukiwań różnego rodzaju rozwiązań zarówno w sferze prawnej jak i działań poprawiających infrastrukturę oraz programów profilaktyczno-edukacyjnych.

Ważnym punktem spotkania będzie zaprezentowanie kontynuowanej po raz czwarty ogólnopolskiej kampanii społecznej „Mistrzowie w pasach” (2014-2017). Głównym celem kampanii jest edukacja w zakresie PRAWIDŁOWEGO ZAPINANIA PASÓW BEZPIECZEŃSTWA W POJAZDACH. Pośrednie cele eskalują wokół przekonania do zmiany postaw tych, którzy w ogóle nie chcą zapinać pasów podczas jazdy ryzykując życie swoje i innych.




Niezwykle ważne przesłanie kampanii to dbałość o bezpieczeństwo dzieci przewożonych w samochodach, zarówno tych młodszych, które podróżują w fotelikach, jak i starszych, którym wystarczają pasy bezpieczeństwa. Eksperci kampanii „Mistrzowie w pasach” podczas spotkania zarówno na scenie jak i bezpośrednio w kontaktach z uczestnikami spotkania poprowadzą specjalistyczne instruktaże montażu fotelików i zapinania dzieci.




Miłym akcentem spotkania będzie występ Kabaretu pod Wyrwigroszem.
regulamin
Ludzie nie mogą pojąć, że domy docieplone, a ogrzewanie droższe… Fot. t

Zarząd LWSM Morena zorganizował dwa spotkania konsultacyjne z członkami spółdzielni dotyczące wprowadzenia nowego regulaminu rozliczania ciepła. 14 września Rada Nadzorcza dokument uchwaliła i – ku zdziwieniu mieszkańców – zdecydowała, że regulamin obowiązuje wstecz, czyli…od 1 maja 2017 roku.
Pierwsze spotkanie prowadził zatrudniony w spółdzielni oraz będący adiunktem na Politechnice Gdańskiej dr Mykola Shopa z Katedry Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej. Zaczynając prezentację poinformował zebranych, że jest autorem nowej propozycji rozliczania co, mówił - jest to związane z uchwaleniem w lutym br. nowelizacji ustawy Prawo energetyczne.
Członkowie zasypali zarząd pytaniami. Mówili, że nie wszyscy mają dostęp do Internetu, a więc trudno było zapoznać się z propozycją a zarząd nie przygotował kopii prezentowanego regulaminu. Leszek Kwapisz zabierając głos krytykował propozycje. Mówił, że nie widzi uzasadnienia zmian w regulaminie, że proponowany podział kosztów 59% koszty stałe, a 49% koszty zmienne, nie znajduje uzasadnienia.
Padały pytania o wyjaśnienie, dlaczego po ociepleniu budynków koszty ogrzewania nie zmalały, a wzrosły, dlaczego do rozliczenia ciepła włączono cyrkulację ciepłej wody. Przez dwie godziny odpowiadając na pytania wiceprezes LWSM Morena Henryk Talaśka, jak też dr Mykala Shopa nie wyjaśnili wszystkich wątpliwości, ani nie przekonali obecnych na spotkaniu, że propozycja spełnia wymógł zawarty w nowej ustawie o zastosowaniu energooszczędnych zachowań zapewniających stałą kontrolę i obniżenie kosztów stałych. Zdaniem wielu obecnych na Sali mieszkańców, spotkanie było źle przygotowane, nic nie wyjaśniło.
Po dwóch tygodniach następne spotkanie w Centrum Kultury. Tym razem nie było poprzednio prezentującego propozycję regulaminu dr. Mykoli Shopa. Spotkanie otworzył wiceprezes Henryk Talaśka, który został zaskoczony pytaniem jednego z członków spółdzielni o rejestrację spotkania, protokół z jego przebiegu. W odpowiedzi obecni usłyszeli, że zarząd nie zastanawiał się nad taką koniecznością i nie jest przygotowany do spisania protokołu.
Na tym spotkaniu prezentację prowadziła kierownik działu czynszów i rozliczeń mediów – Lidia Kozub. Prowadzona prezentacja jak i wymiana uwag z członkami spotkała się z krytyką. - To pokaz niepoważnego traktowania członków. Tendencją prowadzącej było mówienie nie na temat i dążenie za wszelką cenę do uzyskania wsparcia od obecnych dla nowego regulaminu – ocenili.
Prezentacja metody obliczania zużytego ciepła nie była przygotowana dla zwykłych ludzi, którzy nie muszą znać się na wzorach, a ci którzy orientowali się w temacie, dostawali bardzo ogólnikowe odpowiedzi, które nic nie wyjaśniały. Wymianie zdań między mieszkańcami, wiceprezesem Henrykiem Talaśką i Lidią Kozub przysłuchiwał się obecny na spotkaniu Jerzy Biesiadowski przewodniczący Komisji Regulaminowej Rady Nadzorczej LWSM Morena.
Zbigniew Czesnel zabierając głos mówił, że obliczenia dobierane są do ogólnego algorytmu i wzięte ze starej ustawy Prawo energetyczne obecnie obowiązuje nas nowa ustawa z 06.02.2017r., której założeniem jest energooszczędność i odejście od komasacji różnych budynków przy obliczaniu współczynników dla indywidualnego odbiorcy, pójście w kierunku szczegółowych wyliczeń dla danego typu budynku. Ten fakt jest uwzględniony w treści § 45 a pkt.13 w ustawie o którym w nowym regulaminie nie ma ani słowa. Mówił, że w nowym regulaminie wymieszano wiele pojęć, nie przedstawiono opinii prawnej pod względem zgodności z obowiązującym prawem w tym zakresie, ponadto nie wykazano energooszczędnych zachowań zapewniających stałą kontrolę nad obniżaniem kosztów stałych.
W przedstawionym przez zarząd nowym projekcie regulaminu rozliczania miesza się sposoby podziału kosztów stałych ze zmiennymi (wc, łazienki połączono z klatką schodową §7 pkt 5 nowego regulaminu), a przecież ustawa mówi o wyborze jednej z zaproponowanych metod. Co ciekawe, punkt na temat przyjęcia nowego regulaminu znalazł się w porządku obrad posiedzenia plenarnego Rady Nadzorczej 15 września br. Rada jednogłośnie podjęła uchwałę o przyjęciu nowego regulaminu rozliczenia ciepła przy obecności 12 członków. Przyjęta uchwała uchyla obecnie obowiązujący regulamin, a więc uchwałę RN nr 56/2014 i wchodzi z dniem podjęcia, ale… z mocą obowiązującą od 1 maja 2017 roku. Wnosząc o przyjęcie tej uchwały wiceprezes Henryk Talaśka powiedział, że zarząd przez 2,5 roku pracował nad tym regulaminem i powinien on obowiązywać od 1 maja 2017 r.
A mieszkańcy się zastanawiają, jak to w ogóle jest możliwe, że prawo obowiązuje wstecz?

(tg)
budżet
Od 18 września do 2 października 2017 r. potrwa głosowanie na projekty przyszłorocznego BO. Fot. G. Mehring/gdansk.pl

Wybór najciekawszych i najbardziej potrzebnych projektów rozpocznie się w drugiej połowie września. - Zachęcam wnioskodawców, żeby wyszli z domu i namawiali mieszkańców do głosowania na swoje projekty. Bez promocji szanse na to, że dany pomysł trafi do realizacji są niewielkie - zaznacza Maciej Kukla, kierownik Referatu Komunikacji Społecznej w gdańskim magistracie.
Losowanie odbyło się w gmachu Nowego Ratusza, a przyglądała mu się grupa ponad 20 osób - wnioskodawców, którzy zgłosili w tym roku projekty do Budżetu Obywatelskiego 2018.
Ciekawi tego, które miejsce na liście zajmie ich projekt, byli zarówno młodsi, jak i starsi gdańszczanie, którzy w skupieniu przyglądali się kolejnym losowaniom. Wszystko przebiegło sprawnie, a wydarzenie trwało niecałe 1,5 godziny. To krótko, biorąc pod uwagę, że miejsca na liście trzeba było wybrać aż dla 296 projektów zgłoszonych i zaakceptowanych po weryfikacji formalno-prawnej.
- Przechodzimy do etapu promocji projektów. Zachęcam wszystkich wnioskodawców, żeby wyszli z domu i namawiali mieszkańców do głosowania na swoje projekty. Bez promocji szanse na to, że dany pomysł uzyska wystarczająco dużo głosów, by trafił do realizacji, są bowiem niewielkie - zaznacza Maciej Kukla, kierownik Referatu Komunikacji Społecznej w gdańskim magistracie. - Jako miasto Gdańsk przygotowujemy szeroką kampanię promocyjną. Będzie się ona pojawiać w internecie i radio, będą plakaty i billbordy informacyjne. Chcemy też, by w dzielnicach pojawiły się ponownie charakterystyczne żółte namioty Budżetu Obywatelskiego.
Tegoroczna edycja gdańskiego Budżetu Obywatelskiego jest już piątą. Na projekty mieszkańców przeznaczonych zostało 14 milionów złotych, w tym 2,8 miliona na projekty ogólnomiejskie i 11,2 miliona na projekty w dzielnicach.
Wnioski można było składać przez cały marzec. W kolejnych miesiącach były one weryfikowane przez urzędników pod kątem formalnym i merytorycznym. A pracy było niemało, ponieważ w tym roku padł rekord: gdańszczanie zgłosili aż 454 wnioski. Ze względów merytorycznych odrzuconych zostało jednak aż 95 projektów. Z kolei 33 wnioski zostały odrzucone ze względów formalnych, m.in. w przypadkach, gdy dokument nie został dostarczony do urzędu w wersji papierowej z wymaganymi podpisami mieszkańców lub nie został zarejestrowany w systemie elektronicznym.
Od 18 września do 2 października 2017 r. potrwa głosowanie na projekty przyszłorocznego BO.
PIECKI MIGOWO
1. Migowo 3 w 1
2. Rodzinna Gra Terenowa Piecki
3. Aktywne spacery z bobasem
4. DOM SĄSIEDZKI PIECKI-MIGOWO
5. Budowa placu zabaw przy ul. Wyrobka i Czecha (w bliskim sąsiedztwie szkoły przy ul. Marusarzówny) - kontynuacja inwestycji.
6. Bezpieczna Droga do Szkoły Podstawowej nr 1 przy ul. Gojawiczyńskiej 10
7. Sport i rekreacja dla każdego - od małego do dużego.
8. MIGOWSKA POLANA
9. Zagospodarowanie terenu przy Stawie Piekarnicza
10. Wydzielenie dodatkowych miejsc parkingowo-postojowych w dzielnicy Piecki-Migowo
11. Modernizacja ciągów pieszych, schodów oraz wybudowanie zjazdów dla wózków przy dojściu do kompleksu sportowo- rekreacyjnego.

(TG)
rada
Coroczne dni otwarte cieszą mieszkańców… Fot. UMG

W sobotę 9 września podczas 13. Dnia Otwartego Rady Miasta Gdańska chętnych nie brakowało. Licznie wybrali się do gdańskich rajców także mieszkańcy Moreny ze swoimi pociechami. Bo były atrakcje dla całych rodzin, występy artystyczne, konkursy, zwiedzanie Nowego Ratusza z przewodnikiem. A do tego możliwość wzięcia udziału w głosowaniu i zasięgnięcie opinii jednego z radnych.
Organizowany co roku Dzień Otwarty Rady Miasta Gdańska w Nowym Ratuszu to znakomita okazja na spotkanie z gdańskimi rajcami i zapoznania się ze specyfiką ich pracy, a nawet do uzyskania pomocy lub porady przy okazji własnej sprawy.
- Dni otwarte pozwalają zwiększyć świadomość obywatelską, ale też przełamać barierę w myśleniu, że urząd to miejsce, gdzie nie można wejść - mówi przewodniczący Rady Miasta Gdańska, Bogdan Oleszek. - Zależy nam na tym, żeby mieszkańcy przychodząc tutaj czuli się swobodniej. Może te dzieci, którym dziś się spodobało, przyprowadzą następnym razem swoich kolegów i powiedzą „byłem tu kiedyś, znam to miejsce, znam tego radnego, a tamtego też już kiedyś widziałem”. Chcemy pokazać, że to jest normalna instytucja, do której każdy może przyjść i porozmawiać z radnymi.
Gdańszczanie nadal chętnie z tej okazji, jaką jest dzień otwarty chętnie korzystają i przychodzą licznie. - W tym roku mamy dużo zorganizowanych grup ze szkół, w tym z Moreny. Robimy dla nich pokazy, podczas których mogą zobaczyć, jak wygląda głosowanie i w nim uczestniczyć. I tu bardzo ciekawa rzecz - zaproponowałem jednej z grup, żeby sami zgłosili temat do takiego głosowania. Jedna z uczennic powiedziała, że chciałaby, żeby były przywrócone gimnazja. Powiedziałem: dobrze, zagłosujemy. I proszę sobie wyobrazić, że na 32. uczniów, aż 28. było za przywróceniem - prawie że jednomyślność. To niesamowite.
Przewodniczący postanowił też przygotować prawdziwe intelektualne wyzwania dla uczniów odwiedzających tego dnia Nowy Ratusz.
- Dawałem im takie problematyczne zagadnienia. Jak np. „kto jest za tym, żeby było więcej ścieżek rowerowych - ale pieniędzy będzie mniej na remonty dróg”. I głosowali za drogami. A kiedy było głosowanie za wydłużeniem wakacji, to o dziwo, nie chcieli mieć więcej wolnego kosztem nauki - opowiada Oleszek. - Cieszy mnie to. Widać, że młodzi gdańszczanie umieją myśleć i mają wysoką świadomość.
Zainteresowanie rozwijaniem postaw obywatelskich wśród uczniów było tak duże, że dopytywali się ze szczegółami o Młodzieżową Radę Miasta Gdańska - na czym dokładnie polega i czy mogą do niej należeć. - Pytali, jakie warunki trzeba spełnić, żeby zostać radnym, jakie są ograniczenia wiekowe, i tym podobne - dodaje przewodniczący.
Tym, którzy chcieliby wstąpić do Młodzieżowej Rady, podpowiada: wystarczy mieć skończone 18 lat, nie być karanym, i trzeba się uczyć. Bo choć wykształcenie nie jest wymagane, to jak podkreśla, wyborcy zwracają na tę kwestię uwagę.
Coroczne święto Rady Miasta Gdańska to jednak nie tylko sposobność, by uzyskać pomoc przy pilnych sprawach, czy rozwijać w sobie postawy obywatelskie. To także świetna okazja, by spędzić czas w na świeżym powietrzu, w gronie rodziny, korzystając z szeregu atrakcji i wydarzeń przygotowanych przez wystawców i animatorów.
Na placu przed Nowym Ratuszem na mieszkańców czekały stanowiska do malowania twarzy i zajęć plastycznych, a na plenerowej scenie występowały między innymi zespoły z pracowni Pałacu Młodzieży w Gdańsku. W samej siedzibie zaś licencjonowani przewodnicy PTTK oprowadzali chętnych po zakamarkach gdańskiej instytucji.
(g)
talaśka
Mieszkańcy uważają, że na tym walnym było bezprawie… Fot. t

Walnemu Zgromadzeniu na Morenie od początku towarzyszyła nerwowa atmosfera i jak mówią niezadowoleni mieszkańcy - niesłychana arogancja zarządu oraz wspierających go osób. Obecni na zebraniu członkowie twierdzą, że elektroniczny system głosowania, przy pomocy terminali, zamiast uprościć procedurę głosowań i zapewnić rzetelne wyniki, wprowadził chaos i jeszcze większe wątpliwości co do prawidłowości podawanych wyników.
Już przebieg pierwszego głosowania - nad wyborem przewodniczącego zebrania – wywołał lawinę protestów. Zgłoszono dwie kandydatury: przewodniczący RN Lechoń Całuń zgłosił członka tejże rady, Kazimierza Kamińskiego. Z sali zgłoszono kandydaturę Danieli Szynszeckiej. Zarządzając głosowanie nad kandydatami Całuń powiedział: „głosujemy dwa razy za”. Na sali zapanował chaos i konsternacja, ponieważ polecenie przewodniczącego rady było niezgodne z instrukcją jaką każdy otrzymał przy odbiorze terminala do głosowania i wcześniejszą próbną nauką głosowania. W efekcie część uczestników zagłosowała zgodnie z otrzymaną instrukcją, część zgodnie z zaleceniem przewodniczącego, a część zdezorientowana nie głosowała w ogóle. W ogólnym zamieszaniu udało się przepchnąć na funkcję przewodniczącego zgromadzenia kandydata zarządu i Rady Nadzorczej.
Ten wybór miał fatalne skutki dla dalszego przebiegu całego zgromadzenia, ponieważ Kazimierz Kamiński w roli prowadzącego nie wykazał się ani umiejętnościami, ani błyskotliwością, ani znajomością prawa spółdzielczego. Zebranie prowadził – niczym zaprogramowany manekin - ściśle wg przygotowanej mu kartki z rozpiską kolejności i konkretnymi kwestiami do wypowiedzenia.
Jakby tego było mało prowadzącego charakteryzowała fatalna dykcja, w efekcie także niezrozumiała mowa, co w połączeniu ze złą akustyką sali potęgowało rozgardiasz. Członkowie nie rozumieli co mówi przewodniczący walnego i w efekcie nie wiedzieli, czego dotyczą głosowania.
Słaba słyszalność, nieudolne prowadzenie i sprzeczne komunikaty co do zasad głosowania sprawiły, że wiele starszych osób było zdezorientowanych i w dobrej wierze źle naciskały przyciski na terminalu do głosowania.
Porządek obrad nie został poddany pod głosowanie, zatem procedowany stał się porządek przygotowany przez Zarząd. W czasie obrad zgłaszano protesty, że zarząd nie umieścił w porządku obrad wszystkich uchwał jakie członkowie zgłaszali zgodnie ze swoim uprawnieniem.
Wszelkie zgłaszane przez członków uwagi w kwestiach organizacyjnych były ignorowane przez zarząd. A w toku procedowania poszczególnych punktów programu bezprawnie pozbawiono członków możliwości merytorycznej dyskusji. O zabraniu głosu przez mikrofon mogli tylko pomarzyć. O tym, kto może mówić, decydował kierownik działu samorządowego spółdzielni Roman Jastrzębowski, który według obecnych na zebraniu dał popis „wyjątkowej bezczelności”.
- A rola w jakiej występował na zebraniu nie jest jasna, ponieważ wydawało się że należy do technicznej obsługi zebrania, a jednocześnie twierdził, że jest członkiem spółdzielni, gdyż w 2016 roku nabył mieszkanie od spółdzielni, choć nikt nie słyszał o wygranym przetargu – mówi mieszkanka.
Wiele osób w proteście, nie godząc się na „dyktat” zarządu i pracownika ciągle wyłączającego mikrofon, brak dobrej akustyki na sali obrad i sprzeczne komunikaty, odmówiło korzystania z terminali do głosowania. Znaczna część członków wkrótce po rozpoczęciu opuściła Walne Zgromadzenie. Starsze osoby wychodziły, bo taki bałagan nie był zgodny z ich wyobrażeniem o przebiegu zgromadzenia, będącego najwyższą władzą w spółdzielni. Opuszczając posiedzenie mówili: mamy dość kpin w żywe oczy, lekceważenia i łamania prawa. Oni przyszli żeby coś zmienić ale nie byli, jak podkreślają, przygotowani na arogancję i poniżanie.
Burzliwy początek zebrania spowodował, że zaczęto zbierać podpisy pod tekstem protestu: „My, niżej podpisani członkowie LWSM „Morena” stwierdzamy, że na Walnym Zgromadzeniu odbywającym się w dniu dzisiejszym od początku łamane są wszelkie zasady demokratyczne i zasady współżycia społecznego. Na ten fakt zwracano uwagę osobie, która zasiadła w Prezydium, jednak kończyło się to wyłączeniem mikrofonu. W związku z tym wnioskujemy o uznanie tego Walnego Zgromadzenia za nieważne”.
Zebrano około 100 podpisów, wśród tych którzy mimo wszystko zdecydowali się pozostać na Sali i nie opuścili zgromadzenia.
Należy zauważyć, że pod protestem nie podpisali się pracownicy spółdzielni wraz z małżonkami i krewnymi, no i oczywiście emeryci skupieni w Klubie Seniora przy Centrum Kultury im JP II.
- Ci zacni, że względu na wiek, członkowie naszej spółdzielni Morena swoje poparcie dla zarządu zapewniają za drobne gratyfikacje w postaci wyjazdów, wycieczek czy spotkania na terenie stanicy harcerskiej z zarządem i członkami Rady Nadzorczej – dodaje mieszkanka osiedla.
Kolejne świadczenia seniorów mieli sfinansować wszyscy członkowie spółdzielni, ponieważ do porządku obrad Walnego Zgromadzenia zarząd wpisał projekt uchwały utworzenia funduszu działalności społecznej w wysokości 2 gr/m2 powierzchni mieszkania, z przeznaczeniem na pomoc finansową i materialną dla osób starszych oraz na wsparcie działalności stowarzyszeń emeryckich.
Walne Zgromadzenie nie udzieliło absolutorium za 2016 rok obu członkom Zarządu. Aleksander Nowaczek za 29, przeciw 182, wstrzymało się od głosowania 7 członków, Henryk Talaśka za 113, przeciw 101, wstrzymało się 6 osób.
O ile w przypadku byłego już prezesa nieudzielenie mu absolutorium było tylko formalnością, to w przypadku wiceprezesa brak absolutorium otwierał drogę do usunięcia także jego, jako współwinnego nieprawidłowości w spółdzielni. Stefan Sokołowski zgłosił wniosek o przeprowadzenie głosowania i odwołanie członka zarządu Henryka Talaśki. W uzasadnieniu wniosku podano, że nie uzyskał absolutorium z wykonania budżetu i planu finansowego spółdzielni, w trakcie pełnienia funkcji członka zarządu utrudniał dostępu do faktur i umów zawieranych przez spółdzielnię z osobami trzecimi, a ponadto podpisał w imieniu i za spółdzielnię niekorzystne dla niej umowy na długoletnie dzierżawy gruntów, będących w wieczystym użytkowaniu spółdzielni wraz z przeniesieniem prawa wieczystego użytkowania gruntu bez zgody Walnego Zgromadzenia oraz dopuścił do przekroczenia planowanych wydatków na remonty ze środków funduszu remontowego i dociepleń tworzonych w tym celu przez spółdzielnię.
Wniosek ten wywołał widoczny popłoch w szeregach osób zbliżonych do zarządu. O skali nerwowości i niepokoju po stronie zwolenników wiceprezesa bez absolutorium świadczył incydent, gdy pracownik spółdzielni z furią zatrzasnął wnioskodawcy - Stefanowi Sokołowskiemu - drzwi przed nosem do pomieszczenia technicznego, gdy ten chciał otrzymać potwierdzenie złożenia wniosku. Wszyscy obecni na sali widzieli, jak drzwi uderzyły wnioskodawcę i jego żonę. Ta akcja wywołała powszechne oburzenie, ale winny nie zamierzał nawet przeprosić.
Ostatecznie Talaśce bez absolutorium udało się utrzymać stołek wiceprezesa dzięki głosom pracowników, którzy wraz z rodzinami są członkami spółdzielni i na walnym mają prawo głosu. Nazywani są potocznie armią zaciężną zarządu i Rady Nadzorczej, głosują zgodnie z dyscypliną, jak w wojsku „z wydanym rozkazem się nie dyskutuje, rozkazy się wykonuje”. Jak jakiś niedobitek z grupy armijnej zgubi się na moment w natłoku głosowań (zawsze głosowania w słusznej sprawie odbywają się około północy lub tuż po) to pada rozkaz „patrz w prawo”, a tam stoi wyznaczony dowódca dający znak jak sygnalista w Marynarce Wojennej. Wtajemniczeni twierdzą, że zarząd potrafi dyscyplinę docenić premią.
Zgromadzenie trwało około 10 godzin. Tylko nieliczni byli w stanie wytrwać do końca. Tylko armia zaciężna zarządu nie miała rozkazu „rozejść się”, więc posłusznie trwała. Członkowie spółdzielni nie mają wątpliwości, że zostali odarci z podstawowych praw im przysługujących przez ludzi pozbawionych elementarnej przyzwoitości.

(g)
Królowa


W majowym numerze naszej gazety informowaliśmy o ciekawej inicjatywie czwartoklasistów ze Szkoły Podstawowej Nr 1, którzy pod kierunkiem nauczycielki angielskiego, Klaudii Kozłowskiej, samodzielnie przygotowali, a potem wspólnie wysłali kartki z okazji 91. urodzin brytyjskiej Królowej Elżbiety II. Zastanawialiśmy się wtedy, czy królowa odpisze…
- Przed zakończeniem roku szkolnego nasza szkoła otrzymała odpowiedź z pałacu Buckingham – opowiada anglistka, Klaudia Kozłowska. List jednak nie został napisany osobiście przez Elżbietę II, gdyż otrzymuje ona codziennie niezwykle bogatą korespondencję.
- W odpisywaniu na liczne listy i kartki królowej pomagają ladies-in-waiting (damy dworu) – dodaje nauczycielka. Do listu zostały dołączone informacje na temat typowego dnia królowej oraz jej zwierząt – to odpowiedzi na wiele pytań, które w swych kartkach umieścili uczniowie.
Tłumaczenie listu: „Królowa prosi mnie o podziękowanie za wspaniałe, ręcznie robione kartki oraz miłe życzenia, które wysłaliście z okazji jej dziewięćdziesiątych pierwszych urodzin. Mimo, że Jej Królewska Mość nie mogła odpisać osobiście, to poruszyło ją to, z jaką dbałością wykonaliście Wasze prace oraz zainteresowały ją Wasze pytania. W załączeniu przesyłam trochę informacji, które mogą was zaciekawić i ponownie dziękuję za to, że napisaliście właśnie w taki sposób.”
(t)

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem

Czym są cookies (ciasteczka)?

To niewielkie informacje, nazywane ciasteczkami (z ang. cookie – ciastko), wysyłane przez serwis internetowy, który odwiedzamy i zapisywane na urządzeniu końcowym (komputerze, laptopie, smartfonie), z którego korzystamy podczas przeglądania stron internetowych.

W  „cookies”, składających się z szeregu liter i cyfr, znajdują się różne informacje niezbędne do prawidłowego funkcjonowania serwisów internetowych, np. tych wymagających autoryzacji – m.in. podczas logowania do konta pocztowego czy sklepu internetowego.

Wszystkie działające w internecie serwisy – wyszukiwarki, strony informacyjne, newsowe, sklepy internetowe, strony urzędów państwowych i innych instytucji publicznych, mogą prawidłowo działać dzięki wykorzystaniu „cookies”.

Ciasteczka umożliwiają także m.in. zapamiętanie naszych preferencji i personalizowanie stron internetowych w zakresie wyświetlanych treści oraz dopasowania reklam. Dzięki „cookies” możliwe jest też rejestrowanie produktów i usług czy głosowanie w internetowych ankietach.

Dane osobowe gromadzone przy użyciu „cookies” mogą być zbierane wyłącznie w celu wykonywania określonych funkcji na rzecz użytkownika, czyli np. zapamiętania logowania do serwisu czy zapamiętania towarów dodanych do koszyka w sklepie internetowym. Takie dane są zaszyfrowane w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom nieuprawnionym.

Co nam dają cookies?

Dzięki „cookie” korzystanie ze stron internetowych jest łatwiejsze i przyjemniejsze a ich zawartość – teksty, zdjęcia, ankiety, sondy, ale również reklamy – jest lepiej dopasowana do oczekiwań i preferencji każdego użytkownika internetu.

„Cookies”:

  • umożliwiają zapamiętywanie naszych odwiedzin na stronie i naszych preferencji dotyczących tej strony (m.in. język strony, jej kolor, układ, rozmieszczenie treści);
  • pozwalają sklepom internetowym polecać nam produkty związane z tymi, które zazwyczaj wybieramy, które mogą nas potencjalnie zainteresować;
  • pomagają przechowywać towary wrzucone przez nas do zakupowego koszyka w sklepach online;
  • umożliwiają korzystanie z kont w serwisach;
  • pozwalają być zalogowanym do serwisu na każdej z dostępnych w danej witrynie podstron;
  • sprawiają, że nie widzimy wciąż i wciąż tej samej reklamy czy ankiety do wypełnienia;
  • pozwalają na prezentację nam reklam w sposób uwzględniający nasze zainteresowania czy miejsce zamieszkania – w ten sposób reklamy, dzięki którym korzystanie z wielu serwisów internetowych może być bezpłatne, mogą informować nas o potencjalnie interesujących nas produktach i usługach;
  • pozwalają tworzyć anonimowe statystyki odwiedzalności serwisów.
Dzięki „cookies” właściciele i wydawcy serwisów internetowych są w stanie ocenić realne zainteresowanie swoimi serwisami, mogą lepiej poznać oczekiwania i preferencje użytkowników, zrozumieć sposób w jaki użytkownicy korzystają z ich serwisów oraz, korzystając z najnowszych rozwiązań technologicznych, mogą stale udoskonalać swoje serwisy internetowe czyniąc je jeszcze przyjaźniejszymi i lepiej dostosowanymi do naszych potrzeb.

Co powinniśmy wiedzieć o „cookies”?

Nie służą identyfikacji użytkowników i na ich podstawie w żaden sposób nie jest ustalana czyjakolwiek tożsamość;

  • „cookies” identyfikują dane komputera i przeglądarki używanych do przeglądania stron internetowych – pozwalają np. dowiedzieć się czy dany komputer już odwiedzał stronę;
  • dane pozyskane z „cookies” nie są w żaden sposób łączone z danymi osobowymi użytkowników pozyskanymi np. podczas rejestracji w serwisach;
  • nie są szkodliwe ani dla nas ani dla naszych komputerów, czy smartfonów – nie wpływają na sposób ich działania;
  • nie powodują zmian konfiguracyjnych w urządzeniach końcowych, ani w oprogramowaniu zainstalowanym na tych urządzeniach;
  • domyślne parametry „ciasteczek” pozwalają na odczytanie informacji w nich zawartych jedynie serwerowi, który je utworzył;
  • na podstawie naszych zachowań na odwiedzanych stronach internetowych przekazują do serwerów informacje, dzięki którym wyświetlana strona jest lepiej dopasowana do indywidualnych preferencji.

Podstawowe rodzaje ciasteczek

„Cookies” sesyjne – są to tymczasowe informacje przechowywane w pamięci przeglądarki do momentu zakończenia sesji przeglądarki, czyli do momentu jej zamknięcia. Te cookies są obowiązkowe, aby niektóre aplikacje lub funkcjonalności działały poprawnie.

„Cookies” stałe – dzięki nim korzystanie z często odwiedzanych stron jest łatwiejsze (np. zapewniają optymalną nawigację, zapamiętują wybraną rozdzielczość, układ treści etc.). Te informacje pozostają pamięci przeglądarki przez dłuższy okres. Czas ten zależy od wyboru, którego można dokonać w ustawieniach przeglądarki. Ten rodzaj cookies zezwala na przekazywanie informacji na serwer za każdym razem, gdy odwiedzana jest dana strona. Stałe cookies są również nazywane jako tzw. śledzące „cookie” (ang. tracking cookies).

„Cookies” podmiotów zewnętrznych – (ang. third parties cookies) – to informacje pochodzące np. z serwerów reklamowych, serwerów firm i dostawców usług (np. wyszukiwania albo map umieszczanych na stronie) współpracujących z właścicielem danej strony internetowej. Ten rodzaj cookie pozwala dostosowywać reklamy – dzięki którym korzystanie ze stron internetowych może być bezpłatne – do preferencji i zwyczajów ich użytkowników. Pozwalają również ocenić skuteczność działań reklamowych (np. dzięki zliczaniu, ile osób kliknęło w daną reklamę i przeszło na stronę internetową reklamodawcy). Na podstawie informacji pozyskanych z tych cookies można tworzyć tzw. ogólne profile użytkowników, dzięki którym mężczyźni interesujący się finansami i samochodami (odwiedzający strony o tej tematyce) zobaczą reklamy dopasowane do ich potencjalnych zainteresowań, a nie np. reklamę kobiecych kosmetyków.

Zarządzanie cookies

Pamiętaj, że masz możliwość samodzielnego zarządzania „cookies”. Umożliwiają to np. przeglądarki internetowe, z których korzystasz. W najpopularniejszych przeglądarkach masz możliwość:

  • zaakceptowania obsługi „cookies”, co pozwoli Ci na pełne korzystanie z opcji oferowanych przez witryny internetowe;
  • zarządzania cookies na poziomie pojedynczych, wybranych przez Ciebie witryn;
  • określenia ustawień dla różnych typów „cookie”, na przykład akceptowania plików trwałych jako sesyjnych itp.;
  • blokowania lub usuwania cookies.
Efektem zmiany ustawień w przeglądarce, w zależności od wybranej opcji, może być utrata możliwości korzystania z niektórych serwisów i usług lub z niektórych funkcji w nich dostępnych.